„Nienawidzę cię!” i co dalej?

Co to znaczy?

Kiedy pomyślimy o kimś, powiemy komuś lub usłyszymy „Nienawidzę cię!” najprawdopodobniej ktoś dotarł właśnie do granicy możliwości radzenia sobie z trudnymi  emocjami.  Tylko tak mocne słowa jak „nie cierpię cię, nienawidzę, nie znoszę” itp., są w stanie oddać poziom napięcia osoby je wypowiadającej. Tylko coś naprawdę znaczącego może dać takiemu napięciu upust, chwilowo je złagodzić i powstrzymać przed bardziej radykalnymi sposobami rozładowania frustracji, które przebłyskują w wyobraźni, gdzie czasem zamieniamy obiekt będący źródłem frustracji w worek treningowy.

Skąd się to bierze?

Trudne emocje pojawiają się w wyniku konfliktów. Konfliktów w rozumieniu sprzeczności interesów, a nie samej kłótni, która jest ich przejawem. Konfliktów jako okoliczności , w których potrzeby, pragnienia i dążenia nie mogą zostać zaspokojone, spełnione i zrealizowane. Na drodze do celu mogą stanąć sytuacje lub osoby.

„Złośliwość rzeczy martwych” ma to do siebie, że trudno z nią dyskutować. Można zakląć i nie zareagują. Można użyć wobec przedmiotów przemocy i w rezultacie zepsuć coś lub zrobić sobie krzywdę, co przynosi chwilową ulgę, ale i tak pozostawia nas z samodzielnym wyborem, poddać się lub zawalczyć z przeciwnością losu, no i ewentualnie z konsekwencjami w postaci obolałej kończyny lub zdewastowanego przedmiotu.

Z człowiekiem jest trudniej. Jak w lustrzanym odbiciu, drugi człowiek także kieruje się potrzebami, pragnieniami i dążeniami, czasami, a nawet często różniącymi się od naszych. Wystarczy dzielić z drugim człowiekiem czas i przestrzeń, a bez niezgodności interesów się nie obejdzie. Z wielu powodów, których nie da się pomieścić w tym artykule, nie powinniśmy stosować przemocy słownej, a tym bardziej fizycznej. Jesteśmy zobowiązani do kontrolowania swojego zachowania, co zwiększa napięcie . Porozumienie utrudnia dodatkowo interaktywność drugiej osoby i element zaskoczenia z nią związany. Silne emocje i cisnące się pod ich wpływem nienawistne myśli i słowa pojawiają się zwykle wtedy, gdy argumenty zostają wyczerpane, a konflikt pozostaje nierozwiązany. Zwykle ze strony, która ma większą trudność z rozumieniem, nazywaniem i panowaniem nad emocjami, np. ze strony dzieci. Kiedy inni nie uznają naszych racji, doświadczamy najtrudniejszych stanów emocjonalnych: bezsilności i beznadziei. Kiedy zamykają się drzwi i okna, a wokół płomienie palącej potrzeby, pozostaje nam już tylko wrzask i szaleńcze próby wydostania się z pułapki. Dzieci docierają do tego punktu znacznie szybciej, ponieważ ich umiejętności identyfikowania potrzeb, ich wyrażania i uzasadniania dopiero się kształtują. Do tego poza konfliktem „ja chcę, a on, ona, oni nie chcą” lub odwrotnie, dochodzi często poczucie zależności od osób będących źródłem ograniczeń, co pogłębia frustrację.

Nienawistne słowa są więc bardziej wołaniem o pomoc, niż chęcią zranienia przeciwnika, choć i tak bywa, bo jak inaczej odzyskać przewagę w chwili słabości, niż zadając cios. Warto jednak nauczyć się rozpoznawać w sobie chęć odwetu i nauczyć się powstrzymywać przed działaniem pod jej wpływem, bo z pewnością nie pomoże rozwiązać problemu, przeciwnie może wyłącznie zaszkodzić relacji.

Co zrobić?

Zabrzmi banalnie i niewiarygodnie, ale nie brać tego co przychodzi nam do głowy, czy tego co słyszymy dosłownie. Próbujmy traktować takie zdarzenia, jako sygnały, że konflikt eskaluje. Spróbujmy wziąć głęboki oddech i dać sobie i drugiemu człowiekowi prawo do odczuwania wściekłości. Postarajmy się nie dopuścić do jej przerodzenia się w przemoc werbalną, a tym bardziej fizyczną.

Spróbujmy nazwać bardziej adekwatnie swój stan i pomóc nazwać innym ich emocje: „ Jestem zły i rozumiem, że ty jesteś zły?” Najszybciej jak to możliwe nazwać konflikt i określić jego źródło: „Sprzeczamy się o …(to i to), ty chcesz…(tego), a ja …(tego).” „Ja widzę to tak, a jak ty to widzisz?” Trzymajmy się konkretów. Jeśli poczujemy się na siłach, może uda się nawet obrócić trudną sytuację w żart, by rozładować napięcie „Rozumiem, że jesteś na mnie tak wkurzony, że wykopałbyś mnie w kosmos, …mam tak samo?” W tym obszarze można wykazać się kreatywnością. Zdystansowane podejście szczególnie polecam rodzicom w konflikcie z dzieckiem, to przecież my jesteśmy zobowiązani do wyciągnięcia ręki i poprowadzenia dziecka ku większej świadomości i nowym umiejętnościom interpersonalnym.

Cokolwiek się wydarzy, najważniejsze, abyśmy pamiętali, że mamy przed sobą drugiego człowieka, odczuwającego i przeżywającego podobne stany, abyśmy wykazali dobrą wolę i kierowali się zrozumieniem i życzliwością wobec siebie samych i innych. Unikali brnięcia w wymianę ciosów, obwiniania siebie lub innych i rozpamiętywania. Mieli w pamięci, że jak mówi piosenka „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój” i  pozwolili  „ptakom tłukącym się do okien” rozsądku nas obudzić, bo przecież będzie trzeba i to najprawdopodobniej razem „znowu w drogę iść”.

Gabinet Psychoedukacji Joanna Ostrowska-Murad

ul. Konińska 9, Pniewy

tel. 577588955

Korzystając z tej strony akceptujesz zapisywanie plików cookies w przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X