Poniedziałek z Operacją Inspiracją

Zaprosiliśmy na naszą stronę kolejnego autora. Od dziś raz na dwa tygodnie w poniedziałkowy ranek inspirować nas będzie Ola Bąk – autorka bloga Operacja Inspiracja http://operacjainspiracja.tumblr.com Pełna pozytywnych myśli blogerka dzielić się będzie również z czytelnikami Wirtualnych Pniew swoim pozytywnym nastawieniem i głową pełną ciepłych myśli. Inspiracji na jej blogu jest znacznie więcej. Komu spodobają się poniedziałkowe spotkania może też zaglądać częściej na bloga Oli.

ZNALEZIONE NIE KRADZIONE?

Gubienie telefonów uznaję za swego rodzaju tradycję. Dawniej potrafiłam zapodziać dwa w przeciągu pół roku. Norma. W większości przypadków, przepadały bezpowrotnie. Z nimi zdjęcia, muzyka, kontakty? W czasie wycieczki do Krakowa historia się powtórzyła. Tym razem było jednak nieco inaczej.

Wakacje 2013. Przechadzam się ze znajomymi uliczkami starego miasta w Krakowie. Kierunek ? Wawel. Jako człowiek ? jeszcze wtedy ? uzależniony od Coca-Coli,  wstąpiłam do jednego ze sklepów spożywczych by zaopatrzyć się w butelkę ukochanego napoju. Czekając na znajomych, którzy nadal robili zakupy, postanowiłam pobawić się telefonem. Kompani dołączyli, więc udaliśmy się w stronę Wawelu.

Przepiękne widoki ? Wisła, zachód słońca. Romantycznie, że aż mdli. Przydałoby się strzelić jakąś fotkę. Sięgam do kieszeni? O MÓJ BOŻE! Uświadamiam sobie, że po raz kolejny zgubiłam telefon. PANIKA! Znajomi zaczynają do mnie wydzwaniać. Niestety ? przepadł. Coś mnie tknęło i pędem wróciłam do, odwiedzanego kilka chwil wcześniej, sklepu. Wpadam zdyszana i z marszu pytam ekspedientkę, czy nie widziała może mojej zguby. Odsyła mnie do swojej koleżanki. Pytam i jej ? z nadzieją, że może akurat coś wie!

Pani, z bardzo poważną miną, zaczęła wypytywać mnie o jaki telefon chodzi. Szczegółowo opisałam model i charakterystykę komórki. Powiedziała, że faktycznie ? ktoś przyniósł telefon do sklepu. Zadała jeszcze kilka pytań, by upewnić się, że to na pewno moja rzecz. W końcu udało mi się ją przekonać. Przynosząc komórkę dodała, że jakiś młody pan znalazł ją na ulicy, tuż przed wejściem i przyniósł na wypadek, gdyby właściciel wrócił.

Z ulgą odebrałam zgubę i do tej pory miło mi wspominać tę historię ? chociaż tragiczną (poniekąd?), bo niewielu jest ludzi, którzy zamiast zabrać gadżet dla siebie, oddadzą go z nadzieją, że wróci do właściciela.

Drogi Panie, bardzo dziękuję, że zamiast zapakować komóreczkę do kieszeni, pomyślał Pan, że ktoś może za nią bardzo tęsknić.

Głupkowata to może historia, ale powiedzcie, czy nie lepiej się robi na sercu mając świadomość, że tacy uczciwi ludzie chodzą po świecie?

Miłego,
O.

 

Korzystając z tej strony akceptujesz zapisywanie plików cookies w przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X