Radusz i strażnik puszczy

Wyprawa do Radusza była niezwykła na wiele sposobów. Byliśmy we wsi, której nie ma, osadzie bez osadników, miejscu gdzie zamiast budynków rośnie las. Przed laty jedna z największych wsi w Puszczy Noteckiej ze szkołą, pocztą, karczmą, młynem, tartakiem, a nawet teatrem. Mieszkańcy mawiali, że Radusz jest większy od Berlina. Niestety po 1939 roku Niemcy dokonali masowych przesiedleń mieszkańców, niszcząc cała infrastrukturę i zalesiając pozostawione ziemie, co spowodowało, że Radusz zniknął na zawsze z map Wielkopolski.

W lesie znaleźć można jedynie pozostałości po budynkach, fundamenty i tabliczki informacyjne o istniejących niegdyś obiektach.

Na drodze do Radusza zahaczyliśmy o miejsce nad Jeziorem Bralin, gdzie w przeszłości funkcjonowała kopalnia węgla brunatnego „Wanda”. Ku naszemu zdziwieniu obiekty był strzeżony przez stojącego drodze Bawoła Wodnego i jego młodą pociechę. Na szczęście nie miał nic przeciwko naszej wizycie i pozwolił kontynuować naszą wyprawę.

Piękna pogoda, bliskość przyrody, dzikie zwierzęta i otaczające nas akweny dodały magii naszej wyprawie, którą zakończyliśmy ze stu dziesięcioma kilometrami na liczniku.

Urok i tajemniczość miejsca sprawia, że kolejny wypad do Radusza jest tylko kwestią czasu.

Odjechani-Team PL

Zadanie publiczne jest współfinansowane ze środków otrzymanych od Gminy Pniewy.

Korzystając z tej strony akceptujesz zapisywanie plików cookies w przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X