Nieudana inauguracja

Nie udała się nam dzisiejsza inauguracja przed własną widownią. Kolejna drużyna, po trawiastych, kończy dzisiejszy dzień z porażką.

Red Dragons Pniewy – AZS UŚ Katowice 2:3 (1:1)

Niestety tym razem musieliśmy uznać wyższość rywala i w pierwszym meczu przed własną publicznością przegraliśmy z AZS-em Katowice. Działo się w tym meczu bardzo dużo już od pierwszych minut spotkania. Oba zespoły starały się nie tylko bronić dostępu do bramki ale też atakować. Wynik spotkania otworzył Patryk Hoły, który trzymał piłkę po przechwycie i strzałem z dystansu pokonał Brzęka. Chwilę później powinno być  2:0, ale Piotr Błaszyk minimalnie chybił w dogodnej sytuacji. Goście wyrównali za to dość szybko, nieporozumienie w szeregach naszej defensywy wykorzystał Wojtyna, który z bliska pokonał będącego bez szans Jakuba Budycha. Od tego momentu przejęliśmy inicjatywę, ale znów zawodziła skuteczność pod bramką „akademików”, lub brakowało ostatniego podania. Dwie dobre sytuacje miał między innymi Mateusz Kostecki, ale tym razem nie udało mu się zdobyć gola. Do przerwy było zatem remisowo, a po zmianie stron goście wyszli na prowadzenie. Rzut rożny piłka wbita w pole karne, którą sprytnie z bliska uderzył Musiał. Ten stracony gol podziałał na naszych zawodników niezwykle mobilizująco, osiągnęliśmy sporą przewagę, ale niestety jak mamy często w zwyczaju niemoc strzelecka trwała w najlepsze, lub sporo szczęścia miał Brzęk. Znakomitej okazji nie wykorzystał między innymi Piotr Błaszyk, który nie miał dobrze nastawionego celownika. W końcu jednak doprowadziliśmy do remisu, szybka kontra Oskar Stankowiak podał do Adama Wachońskiego, ten szybko odegrał do Patryka Hołego, który pięknym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Krystianowi Brzenkowi. Wydawało się, że objęcie prowadzenia jest kwestią czasu, tym bardziej że przyjezdni mieli pięć przewinień na koncie. Po kolejnym faulu, arbiter podyktował przedłużony rzut karny, którego nie wykorzystał nasz kapitan Piotr Błaszyk. Na domiar złego natychmiast straciliśmy gola na 2:3, Oskar Stankowiak najpierw stracił piłkę a następnie w pogoni za rywalem niefortunnie trafił do swojej bramki. Dość kuriozalna była to sytuacja, ale nadal próbowaliśmy odrobić straty, grając między innymi z lotnym bramkarzem. Tego dnia jednak więcej goli nie padło i tym sposobem ponieśliśmy pierwszą porażkę w sezonie.

Chcieliśmy podziękować kibicom za liczne jak zawsze przybycie i głośny doping, postaramy się zagrać lepiej za tydzień, gdzie zadanie będzie dużo trudniejsze. Podejmujemy w poniedziałek 16 października FC Toruń, transmisję bezpośrednią z tego meczu przeprowadzi Sport Klub.

>> Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii <<

Korzystając z tej strony akceptujesz zapisywanie plików cookies w przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X