Ostatni mecz u siebie w tym sezonie

Red Dragons Pniewy – Solne Miasto Wieliczka 4:3 (2:3)

Emocje do samego końca !!

Niesamowicie emocjonujące widowisko zobaczyli dziś licznie zgromadzeni w pniewskiej hali kibice futsalu. Wiedzieliśmy, że goście przyjeżdzający z przysłowiowym „nożem na gardle” będą niezwykle zdeterminowani, co dzisiaj pokazali. Od pierwszych minut byliśmy jednak stroną dominującą w tym spotkaniu, dłużej utrzymując się przy piłce i stwarzając sobie więcej sytuacji. Piłka jak to mamy w zwyczaju nie chciała wpaść do bramki, lub na przeszkodzie stawał bramkarz gości Krystian Brzenk. W końcu w 15 minucie po zagraniu ręką jednego z zawodników MKF-u sędzia podyktował rzut karny z sześciu metrów, którego na bramkę zamienił Adrian Skrzypek. Wydawało się, że kolejne gole dla nas będą kwestią czasu, byliśmy rozpędzeni i niesieni dopingiem kibiców. To jednak zawodnicy z Wieliczki zdobyli kolejne bramki i to aż trzy w dość krótkim odstępie. Najpierw przedłużony rzut karny wykorzystał Myszor, a następnie na 1:2 podwyższył Cebula sprytnym strzałem pokonując Macieja Foltyna. Na 1:3 gola zaś zdobył Bukowiec ponownie z przedłużonego karnego, sytuacja zrobiła się zatem dramatyczna. Dodatkowo za protesty na ławce rezerwowych, drugą żółtą kartkę otrzymał Adrian Skrzypek i powędrował na trybuny. To podziałało na naszych zawodników mobilizująco, jeszcze przed przerwą gola kontaktowego znakomitym uderzeniem uzyskał Michał Ozorkiewicz. Na więcej już nie starczyło czasu i do szatni schodziliśmy z jednobrakową stratą.

Po zmianie stron ruszyliśmy ponownie z dużym impetem chcą doprowadzić do remisu. Świetnie pomiędzy słupkami spisywał się Brzenk, a goście potrafili też groźnie kontrować. Wreszcie w 29 minucie zdobyliśmy gola na 3:3, perfekcyjnie wykonany rzut rożny na bramkę atomowym uderzeniem zamienił Piotr Błaszyk. Goście nie mogli sobie dziś pozwolić na jakąkolwiek stratę punktów chcąc pozostać w ekstraklasie, dlatego zaczęli grać jeszcze odważniej. W samej końcówce wprowadzili do gry lotnego bramkarza ale ten manewr nie przyniósł im skutku. Ostatnie dwie minuty, to już prawdziwe szaleństwo na trybunach i coraz głośniejszy doping, który chyba uskrzydlił naszych zawodników. Na minutę przed końcem ponownie wykonywaliśmy stały fragment tym, razem aut, mocno uderzał Ozorkiewicz, piłkę odbił Brzenk, a takich prezentów nie marnuje Adam Wachoński. Wynik 4:3 utrzymał się do samego końca, a mimo że to spotkanie nie miało dla nas większego znaczenia, euforia kibiców była czymś niesamowitym. Wspólnym śpiewom nie było końca jeszcze po ostatnim gwizdku arbitra. Zawodnicy z Solnego Miasta smutni opuszczali pniewski obiekt, ale należą im się duże brawa za postawę w tym spotkaniu. Szkoda, że „przebudzenie” tej drużyny nastąpiło dość późno, bo niestety szansę na pozostanie w elicie mają coraz mniejsze.

Obroniliśmy dziś siódmą pozycję w tabeli, ale za tydzień jedziemy do Katowic, gdzie zagramy z AZS-em, podobnie jak przed miesiącem musimy wygrać aby zachować obecną lokatę w tabeli. Stawka na pewno niższa niż ostatnio, kiedy to graliśmy o pierwszą szóstkę, ale miło byłoby zrewanżować się rywalom. Dziękujemy dziś po raz kolejny naszym wspaniałym kibicom, którzy przez cały sezon szczelnie wypełniali naszą halę, będąc dodatkowym zawodnikiem.

Dziś w programie na żywo Sportowy Weekend, pojawia się przedstawiciele naszego klubu, początek godzina 21:00

>> Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii <<

Korzystając z tej strony akceptujesz zapisywanie plików cookies w przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X