Koń dobry na wszystko

Zajączkowo – nieduża wieś w gminie Pniewy, jedno z gospodarstw położonych na uboczu, w sercu lasu: Stajnia ZADORA. Gospodyni, o bardzo dopasowanym do nazwy mejscowości nazwisku Bielak, być może ku zaskoczeniu czytelników, nie zajmuje się hodowlą zajęcy, ale końmi. Razem ze swoimi czworonożnymi podopiecznymi stara się pokazać głównie dzieciom i młodzieży jak piękny i ciekawy jest świat natury bez komputerów, smartfonów, gier i całej wirtualnej rzeczywistości oraz jak wiele korzyści daje człowiekowi obcowanie ze zwierzętami.

Piątek, piąteczek, piątunio – dla większości śmiertelników początek weekendowego odpoczynku, dla stajni czas wzmożonej pracy, ale jakże przyjemnej i satysfakcjonującej. Na rozgrzewkę odpas, codzienne porządki w stajni, później szybkie śniadanie i już pojawia się pierwszy gość – Weroniczka. Ma skończone trzy lata, cierpi na zespół Downa, a swoją przygodę z końmi rozpoczęła już półtora roku temu. Czeka na nią pięćdziesiąt razy cięzsza Gwiazda. Na pewno nigdy nie wykorzysta swojej siły przeciwko małej pacjentce, widać więź, która tworzy się pomiędzy tym wielkim zwierzakiem a wyciągającym do niego swoje rączki bezbronnym dzieckiem. Gwiazda idąc stępem biernie przekazuje małej amazonce schemat ruchu identyczny do tego, który człowiek wykorzystuje idąc, pomagając w ten sposób w nauce poprawnego chodzenia. A dodatkowo jest tyle bodźców, które pozwolą się lepiej rozwijać Weroniczce: oglądamy roślinki, ptaszki i inne zwierzątka, uczymy się mówić, wykonujemy różne ćwiczenia – zabawa na 102 i mnóstwo, mnóstwo śmiechu! Weronika płacze tylko wtedy, kiedy musi wracać do domu. 

Z zajęć hipoterapii skorzysta jeszcze dzisiaj przynajmniej jeden lub dwóch podopiecznyh stowarzyszenia Nadzieja z Pniew. Lista osób, którym pomagają konie jest długa, nie sposób napisać o wszystkich. Dlaczego? Ponieważ oddziaływanie konia jako współterapeuty jest bardzo szerokie. Hipoterapia to ogół dzialań terapeutycznych, do których wykorzystujemy obecność konia. I nie są to tylko ćwiczenia wykonywane na jego grzbiecie, ale również sam kontakt ze zwierzęciem. Oddziałujemy zarówno na sferę fizyczną, poznawczą, emocjonalną jak i społeczną. W zakresie sfery fizycznej podnosimy  sprawność ogólną, normalizujemy napięcie mięśniowe, przekazujemy prawidłowy wzorzec chodu; poprawiamy koordynację, równowagę, poczucie rytmu, stymulujemy zarówno czucie głębokie  jak i powierzchniowe, pracujemy nad orientacją w przestrzeni i w schemacie własnego ciała.

Niebagatelne są też efekty osiagane w sferze emocjonalnej. Wspólpraca z koniem pozwala bowiem  uwierzyć we własne siły, podnosi samoocenę, zwiększa poczucie własnej wartości, podwyższa motywaację i pomaga zaakceptować proces terapeutyczny. Kolejny zakres oddziaływań to sfera poznawcza. Stymulujemy bowiem odbiór różnych wrażeń zmysłowych; ćwiczymy percepcję wzrokową i słuchową skupianie uwagi, pamięć, myślenie, mowę;nabywamy nowe umiejętności i stopniowo je rozwijamy. I ostatni aspekt – społeczny, tu widzimy rezultaty w kształtowaniu i rozwijaniu relacji społecznych, tak międzyludzkich jak i człowiek-zwierzę.

Popołudniu rozpoczynamy zajęcia szeroko pojmowanej rekreacji jeździeckiej. Uczestniczą w nich nie tylko dzieci, młodzież ale również dorośli. Wszyscy równo pucują swoje wierzchowce, każdy, bez względu na wiek, kondycję, łamanie w krzyżu tudzież inne dolegliwości szczotkuje, wyczesuje, czyści kopyta. A na koniec to i jakimś smakołykiem poczęstuje dla wzmocnienia relacji. W końcu koń to nie tylko „przyrząd” do ćwiczeń, to przyjaciel, partner w treningu, który potrzebuje naszej opieki i jako zwierzę stadne – wsparcia. Myli się ten, kto myśli, że koń nie może się nam odwdzięczyć. W jakiś nieopisany sposób, nawet poprzez samą swoją obecność, konie pozwalają nam się zresetować, wyłączyć się choćby na kilka godzin z szarej codzienności i w ten sposób po prostu psychicznie odpocząć. Dorzuciwszy do tego wszystkie zalety aktywności fizycznej na świeżym powietrzu podczas jazdy, niezależnie czy na lonży, maneżu czy w terenie, otrzymujemy doskonałą receptę na rozwój i relaks. 

W piątkowe popołudnie pojawia się jeszcze w stajni bardzo prężna grupa woltyżerska. Przekrój wiekowy olbrzymi, od sześciu do dwudziestu lat. Łączy ich miłość do koni i sportu oraz potrzeba adrenaliny we krwi! Trzeba być nie lada kozakiem, żeby na poruszającym się koniu wykonywać ćwiczenia dla wielu niewykonalne nawet na stabilnym podłożu. Woltyżerka jest nie tylko sama w sobie wspaniałą dyscypliną sportową ale też doskonałym uzupełnieniem dla rozwoju umiejętności jeździeckich. Rozwija wyczucie równowagi i rytmu, gibkość, koordynację, świadomość własnego ciala.   Oczywiście bez naszego cudownego, cierpliwego, wyrozumiałego Hana nic z tego by nie wyszło. Han jest już dojrzałym koniem o wspaniałym charakterze i chyba bardzo kocha te skaczące mu po grzbiecie dwunogie pchełki. Zresztą każdy z dziewięciu Zadorowych koni pracuje i jest trenowany zgodnie ze swoimi predyspozycjami, po to żeby współpraca z człowiekiem była przyjemnością dla obu stron. 

Kto po tej lekturze nie czuje się przekonany do wartości płynących z obcowania z końmi niech przyjedzie i sprawdzi, a kto się przekonał niech dłużej nie czeka tylko też przyjedzie i spróbuje swoich sił.

Maria Bielak
Stajnia ZADORA
Zajączkowo 77, 62-045 Pniewy
tel: 501 371 355

Korzystając z tej strony akceptujesz zapisywanie plików cookies w przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X